2 listopada 2010

otóż...

Nowy blog zaczynam tym samym cytatem ze Stachury, którym zaczynałam już podobne przedsięwzięcia. Uważam, że jest bardzo zgrabnym otwarciem dla czegoś nowego, jeszcze nie do końca określonego. Już dawno nie zadawałam sobie pytania, dlaczego piszę blogi. Pewnie zaczęło się jak u wszystkich - miałam do powiedzenia coś, co nie znajdowało nigdzie czujnego i cierpliwego ucha. Na chwilę obecną myślę, że taka niczym niewymuszona aktywność w sieci bierze się może z nadmiaru słów, które muszą paść, ale nie wiadomo w czyim kierunku. No cóż, jak na to nie spojrzeć, oto jest blog, w nowej świeżutkiej oprawie. Gdyby nie był wirtualny, na pewno pachniałby jeszcze papierem i drukiem. Zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz