28 września 2011
23 września 2011
przyszła jesień, przyszło mi zwariować
No i stało się. Przyszła jesień, już nie tylko w pogodzie ją widać, ale i oficjalnie zawitała w kalendarzu. Na zdjęciu obok jesień w moim wydaniu: na granatowym kocu, z frotowymi skarpetami, kubkiem herbaty, poduchą i książką. A w odtwarzaczu Julia Marcell. Czasami myślę, że gdyby człowiek nie rozpieszczał się takimi wieczorami, jak ten dzisiejszy, to mógłby zwariować...Tymczasem pusteczko wkłada dużo sił i energii w pewną rzecz, której się podjęła. Searching for existing opportunity albo raczej cherchant la possibilité existante. Prace nad październikowym UNSOUND Festival też poszły do przodu. Wszystko powoli, powoli się układa. A dziś stało się coś, co przez cały dzień trzymało mnie w dobrym humorze. Nie zdradzę, o co chodzi, ale powiem, że nic nie dzieje się przypadkiem. :)
15 września 2011
13 września 2011
nantes
Pewna naiwna, acz nader logiczna teoria mówi, że żeby coś dostać, najpierw trzeba coś z siebie oddać. Prawda to? Może prawda. Jutro pusteczko bierze się za coś bardzo na serio. Potrzebuje nie tylko szczęścia i powodzenia, ale też siły. Tak, tak - dużo siły!
Po letnich festiwalach, wyjazdach w góry, nad morze i do krainy elfów przyszedł czas na jesień. Jesienią wieczory są długie. Jesienią jemy dużo czekolady. Jesienią słuchamy Pustek i czytamy książki opatuleni granatowymi kocami. Niechętnie wyściubiamy nosy z naszych ciepłych pieleszy, chyba że świeci słońce i można na nie popatrzeć przez kolorowe liście. Albo kiedy pretekstem do wyjścia jest dobry koncert. I ja, pusteczko, mówię o tym wszystkim w liczbie mnogiej. Dlaczego? Nie wiem.
11 września 2011
7 września 2011
powrót z krainy elfów i rusałek
Wróciłam z wybrzeży Adriatyku. Zobaczyłam dużo nowych miejsc, dużo nowych, pięknych miejsc. Oglądałam widoki Dalmacji z Múm na uszach. Do dopiero! Kraina jak z bajki, a elfie dźwięki tylko potęgowały takie wrażenie. Nie, nie wszystko wyszło idealnie. Ale i tak miło było wypić dobrą kawę na wyspie Korčula i opróźnić w dobrym towarzystwie kilka butelek wytrawnego Plavaca. Dalmacja przypomina mi odrobinę francuską Prowansję. Nic dziwnego, w końcu to ten sam, środziemnomorski klimat. I tam też mają zielone okienniczki w oknach kamienic! Uśmiecham się sama do siebie, kiedy je oglądam, bo już postanowiłam, że na starość też będę miała w swoich oknach zielone okiennice. Kiedyś wrócę do Dalmacji, to pewne. :) A teraz, czytelniku, spójrz na poniższe zdjęcie i włącz sobie niżej umieszczony kawałek...
Subskrybuj:
Posty (Atom)