- ciekawe jak nas rysują - odezwał się w pewnej chwili Witek
- właśnie! ze skrzydłami czy bez - powiedziałem, zaczynając litanię
- z duszą na lewym ramieniu, czy na prawym - podjął zaraz Witek
i zaczęliśmy na dwa głosy:
- na jasnym tle czy na ciemnym?
- czy na różowym?
- czy przy szerokim weneckim oknie?
- za oknem błękit, ultramaryna!
- cyprysy!
- gaje oliwkowe!
- albo na tle schodów! niekończące się schody...
- schody donikąd!
- albo w ogóle!
- realnie czy cendentalnie?
- czy trans?
- we mgle, w poświacie bladoświecącej!
- w oparach buchających!
- deformacja! zapomnieliśmy o deformacji...
- ogromne głowy, jak morenowe głazy unosza się w powietrzu!
- oczy szeroko otwarte jak obręcze wozów!
- jak młyńskie koła!
- rzęsy jak tęcza!
- fru-fru!
- stopy w chmurach!
- wyżej łąki!
- na łąkach rozpuszczone jak deresze nasze myśli!
- woda, rzeka!
- może lepiej jezioro...
- dobra, jezioro... albo nie: staw!
- tak, staw... basen!
- dwa baseny, Witek!
- Edmund! one są połączone mostkiem!
- no widzisz, Witek, widzisz! w jednym basenie pływa biały łabędź!
- drugi wysuszony, dwóch facetów kopie w nim szpadlami!
- wyrzucają muł na brzeg!
- teraz nie kopią, przestali!
- co mówią?
- jeden mówi: może zapalimy?
- drugi mówi: zapalimy!
wyszliśmy na brzeg i odeszliśmy kawałek na stronę, któryś z nas wyjął papierosy i zapaliliśmy, nauczyciel tymczasem zbierał od uczniów i uczennic rysunki, tu i tam ponaglając do ostatnich kresek
To mój ulubiony fragment Całej jaskrawości Edwarda Stachury. Sted jest moim ulubionym polskim poetą i prozaikiem, był mi wzorcem kiedy miałam trzynaście lat, niczym Włóczykij z Doliny Muminków dla kilkulatek (ach, co za wzniosłe porównanie), jest nim do teraz. Lubię wizję poety przeklętego, poety samotnika, który zamiast obcować z ludźmi wolał obcować z naturą. Podoba mi się jego podejście do wielu spraw. Lubię jego grafomańskie zapędy, nawet to jak układał zdania. Teksty Steda pojawią się tu na pewno jeszcze nie raz.