17 grudnia 2010

czasem nagle smutniejesz




Mamy drugą połowę grudnia. Tak to prawie nadeszło Boże Narodzenie. Kraków świeci już ozdobami świątecznymi, pachnie piernikami z okien blokowisk i brzmi kramami na Starym Rynku. Studenci tymczasem uciekają z tej świątecznej utopii do innych miejsc świata, gdzie będą mogli odczuć to samo w swoich domach. Kraków ukryty gdzieś między codzienną bieganiną, pośniegowym błotem, ciszą z jaką pada śnieg nocą. Ostatnie dni w Krakowie nie przyniosły mi dobrej passy. Wszystko zaczęło się od posolenia herbaty i posłodzenia jajecznicy w poniedziałek. A potem było już tylko gorzej.
Nowy Tygodniu i Nowy Roku, przynieście mi więcej uśmiechu. Potrzeba mi go w zapasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz