28 listopada 2011
20 listopada 2011
i was raised by live songs
Jak wiadomo Julia Marcell ruszyła w trasę z promocją nowej płyty June. W piątek w krakowskim STUDIO odbył się koncert, wchodzący w skład tej trasy.
Pierwszy raz słyszałam Julię na żywo. Do tej pory ceniłam są wyłącznie za warsztat wokalny i dźwięki do serca trafiające, ale na koncercie zrozumiałam, że chodzi o coś zupełnie innego. Julia po prostu świetnie bawi się grając - i nie tylko ona, zespół również. Grają z tak nieopisaną radością, że słuchacz patrzący uśmiecha się bez przerwy. :) Poza tym przyznaję z ręką na sercu, że nowy krążek to naprawdę przysłowiowa kupa dobrej roboty. Usłyszeliśmy i nowe, i stare kawałki. Różnią się od siebie stylistyką, ale nadal pozostają dobrą kompilacją - taką, której przyjemnie mi słuchać. Krakowskie STUDIO, za duże jak na frekwencję pod sceną, zepsuło trochę moje wrażenie, bo cała masa endorfiny rozprzestrzeniła się i uleciała gdzieś pod sufit. Nie zawsze większy znaczy lepszy. Acz szczerze gratuluję otwartości na słuchaczy. Cierpliwe przytulanie i podpisywanie płyt po koncercie procentuje dozgonną sympatią naszą! Tak trzymaj, Julia. :)
Pierwszy raz słyszałam Julię na żywo. Do tej pory ceniłam są wyłącznie za warsztat wokalny i dźwięki do serca trafiające, ale na koncercie zrozumiałam, że chodzi o coś zupełnie innego. Julia po prostu świetnie bawi się grając - i nie tylko ona, zespół również. Grają z tak nieopisaną radością, że słuchacz patrzący uśmiecha się bez przerwy. :) Poza tym przyznaję z ręką na sercu, że nowy krążek to naprawdę przysłowiowa kupa dobrej roboty. Usłyszeliśmy i nowe, i stare kawałki. Różnią się od siebie stylistyką, ale nadal pozostają dobrą kompilacją - taką, której przyjemnie mi słuchać. Krakowskie STUDIO, za duże jak na frekwencję pod sceną, zepsuło trochę moje wrażenie, bo cała masa endorfiny rozprzestrzeniła się i uleciała gdzieś pod sufit. Nie zawsze większy znaczy lepszy. Acz szczerze gratuluję otwartości na słuchaczy. Cierpliwe przytulanie i podpisywanie płyt po koncercie procentuje dozgonną sympatią naszą! Tak trzymaj, Julia. :)
10 listopada 2011
dumanie
Smutna wiadomość - nie pojechałam w góry. Tymczasem siedzę tu sobie w moim oliwkowym pokoju, siąkająca, popijam wiśniówkę i dumam. Na dodatek o sprawach mało przyjemnych. Oj, nie tak chciałabym spędzać początek wyczekiwanego weekendu, nie tak! Gapię się w sufit, dumam i myślę sobie: niech się w końcu coś zadzieje.
6 listopada 2011
todos los hojas son de colores!
Tak wygląda właśnie mój weekend. Za tydzień ma wyglądać jeszcze piękniej, bo wybieram się w Bieszczady. Tak dawno nie byłam w górach! Obiecuję nową porcję zdjęć stamtąd - oczywiście. A tak z innej beczki, jutro projekcja filmu Inni, o której już pisałam tutaj. W najbliższym czasie szykuje się dużo wydarzeń muzycznych. wybieram się na koncert Julii Marcell (o Julii pisałam tu) i chociaż to dopiero za dwa tygodnie, to już się cieszę. Trasa koncertowa promuje najnowszą płytę, a o krążku było głośno już na długo przed premierą. Oczekiwania moje wielkie są zatem. :) A teraz siedzę sobie z kubkiem gorącej herbaty, słucham Swell Season (o którym z kolei tu) i dzielnie pracuję nad moim español.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
