Czasami do szczęścia tak niewiele trzeba. Wystarczy miłe towarzystwo na (za krótki) wieczór. Do tego miseczka truskawek, jakiś stary film albo muzyka José Gonzáleza, no i szczęście gotowe. Tak, tak. Czasami jestem szczęściarą. :)
30 maja 2012
26 maja 2012
nic złego
Cichy zachwyt.
20 maja 2012
na tym koncercie skradziono mi duszę
No dobrze. Zrobiło się tak pięknie majowo. Kasztany powoli przekwitają, co znaczy, że matury dobiegają końca. Juwenalia też już prawie. Zupełnie niekoncertowo w tym roku w mojej głowie - myślami jestem na jakiejś innej orbicie ostatnimi tygodniami. Ominęłam dużo dobrego grania, ale to, na które się załapałam, mnie nie rozczarowało!
Otóż w środę w krakowskim Żaczku grały chłopaki z Bad Light District, Hatifnats, Low Cut, dziewczyny z DagaDana oraz coś co powaliło mnie wrażliwością - Please the Trees. Trzy pierwsze koncerty to całkiem sympatyczne gitarowe granie. DagaDana przykuła co prawda moją uwagę smyczkami, ale nie przekonała do końca - być może nie miejsce, nie czas, dam im szansę kiedy indziej. Natomiast Czesi mnie poruszyli do skorupki. I najlepsze jest to, że nie potrafię wyjasnić dlaczego! Jeśli kiedyś będzie druga okazja, to polecam z całego serducha posłuchać ich na żywo. Poniżej link do kawałka Red sky w wykonaniu Vaclava Havelki i jego czeskich kolegów. :)
11 maja 2012
elephant juice
Dziś o 20.00 w Café Szafé koncert Karla Culleya i Hayden Berry. Skomentuję to tylko tak, ze zapowiada się ciekawe granie. :) I tak oto zaczynamy Juwenalia. Uwielbiam miesiąc maj.
8 maja 2012
7 maja 2012
un châtaignier fleurissant
et de temps en temps
je trouve dans ma tête
une idée brillante
de tomber en amour
à Cracovie, mais c'est juste une autre bête idée
Subskrybuj:
Posty (Atom)

