27 lutego 2012

w środku niczego

Obejrzałam film The middle of nowhere z 2008 roku. Poruszający do skorupki film o całym złu tego świata i o całej dobroci tego świata. Jak zwykle trafia do mnie motyw drogi. I urzeka mnie młody rudzielec. Ponadto soundtrack niczego sobie! Szczerze polecam.


rejecting great things doesn’t make you noble
- it just makes you naive and stupid

26 lutego 2012

tiszelet, drágám

Wróciłam z krótkiej podróży do Budapesztu. Piękne miasto, naprawdę. Chodząc po stolicy Węgier, odniosłam wrażenie, że ten naród ma w sobie coś takiego, co my już bezpowrotnie utraciliśmy. Coś takiego naturalnego, prostego i oczywistego, czego nie potrafię nazwać. Podoba mi się węgierski brak krzykliwości i pokora.
Ponadto ta podróż, jak każda inna, dała mi dużo do myślenia. O wszystkim właściwie. Po raz kolejny uznałam, że najpiękniejsze rzeczy dostrzega się w samotności. Ta i wiele wiele innych myśli zaprzątało moją głowę, kiedy piłam wino na Wzgórzu Gellérta i oglądałam miasto nocą. Patrzyłam z góry na problemy innych, na ich życie, na odgłosy miasta, na światła mieszkań, na historię zawartą w murach. Myślałam o milionie rzeczy, pozornie odrywając się od własnej codzienności. Jeden z moich celów osiągnięty. Czas podbijać kolejne miasta. Ale zanim to się stanie, kilka miesięcy wyciszenia. Chyba muszę przetrawić materiał do przemyśleń, jaki sobie przywiozłam w bagażu mojej głowy. A poniżej moje nowe odkrycie - węgierska alternatywa warta uwagi. Kawałek pod tytułem Közelér formacji Tape Underground.

19 lutego 2012

szia, drágám

Nie sądziłam, że tak dziś pomyślę, ale zimą dobre rzeczy też się zdarzają. :) Nagle, nie wiadomo dlaczego, otoczyło mnie dużo motywacji zewsząd. Kreuję w głowie wielką zmianę, wyobrażam ją sobie niemal namacalnie. Mam wizję bliskiej przyszłości, której póki co nie pozwolę sobie zepsuć. A na dodatek w tym tygodniu jadę w podróż, na którą czekałam od dawna. Szia, drágám.

14 lutego 2012

wieczór z drugą połówką (kadarki)

Z tym nieszczęsnym świętem to jest tak, że nie lubią go ludzie, którzy nie mają z kim go spędzać. Nic się nie przejmujcie, drodzy zakochani. I na Was przyjdzie czas, kiedy będziecie przeklinać tę datę. Osobiście do dzisiejszego dnia podchodzę podobnie jak do Międzynarodowego Dnia Krwiodawstwa - wszyscy wiemy, że krwiodawstwo jest dobre, ale to nie oznacza, że każdy z nas powinien regularnie oddawać krew. Podobnie jest ze świętem zakochanych. Wszyscy wiedzą, że zakochanie to dobry stan, co wcale nie znaczy, że każdy powinien mieć jakiś obiekt westchnień. I chociaż cukrowe lizaki w kształcie serca są tandetne, to już wizja wieczoru przy winie z kimś bliskim wcale taka nie jest. No to na zdrowie. :)