No dobrze. Zrobiło się tak pięknie majowo. Kasztany powoli przekwitają, co znaczy, że matury dobiegają końca. Juwenalia też już prawie. Zupełnie niekoncertowo w tym roku w mojej głowie - myślami jestem na jakiejś innej orbicie ostatnimi tygodniami. Ominęłam dużo dobrego grania, ale to, na które się załapałam, mnie nie rozczarowało!
Otóż w środę w krakowskim Żaczku grały chłopaki z Bad Light District, Hatifnats, Low Cut, dziewczyny z DagaDana oraz coś co powaliło mnie wrażliwością - Please the Trees. Trzy pierwsze koncerty to całkiem sympatyczne gitarowe granie. DagaDana przykuła co prawda moją uwagę smyczkami, ale nie przekonała do końca - być może nie miejsce, nie czas, dam im szansę kiedy indziej. Natomiast Czesi mnie poruszyli do skorupki. I najlepsze jest to, że nie potrafię wyjasnić dlaczego! Jeśli kiedyś będzie druga okazja, to polecam z całego serducha posłuchać ich na żywo. Poniżej link do kawałka Red sky w wykonaniu Vaclava Havelki i jego czeskich kolegów. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz