3 grudnia 2010

his name is gabe

Otóż Gabe Bondoc jest tematem tejże noty. Przesłuchałam jego płytę Hi, my name is Gabe raz, może dwa razy. Nie zachwyca, nie powala na kolana. Ot, muzyka pop. Miałam nawet o nim nie pisać, bo ze słuchu wydał mi się zwyczajnym-amerykańskim-pop-chłopcem. A jednak.
Poczytałam tu i tam na jego temat i okazuje się, że rzeczony Gabe może i owszem nagrywa sobie w USA, ale takim do końca amerykańskim chłopcem nie jest, korzenie ma bowiem azjatyckie, a dokładnie filipińskie. Było dla mnie oczywiste, że jako gwiazda pop musi być ubóstwiany przez małolaty z całego świata (a już na pewno te azjatyckie). I tu ponownie intuicja moja poniosła sromotną porażkę, bo w serwisie last.fm nota biograficzna Gabe'a jest dostępna tylko w języku angielskim. Uznałam więc, rozgrzeszając przy tym moją zawodną intuicję, że zamieszczę tu notę o nim. W 2010 roku ukazał się jego najnowszy longplay Summertime LP. Nie napiszę, że polecam, bo nie zapoznałam się jeszcze, acz jako usypiacz
polecić zapewne mogę Hi, my name is Gabe.


in a complicated world you bring simplicity because
while everybody’s talking you’re just listening

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz