Moim najświeższym odkryciem, a zarazem fascynacją tego tygodnia, jest ZAZ. To pseudonim Isabelle Geffroy, Francuzki o naprawdę pięknym głosie - wyciąga zarówno wysokie partie, jak i niskie tony. Chapeau bas, mademoiselle! Do tego głosu przygrwa gitara i kontrabas, czasami pianino. Jeśli chodzi o gatunek, to mieszanka popu i jazzu, czyli całkiem nieźle jak na zmierzenie się z klasykami chanson française. Geffroy ma za sobą jeden krążek pod tytułem ZAZ, który trafił na rynek w roku 2010. Promował go też singiel Je veux. Brzmi bardzo przekonująco. A podobno dziewczyna zaczynała od recitali ulicznych z paryskimi raperami. Z zaciekawieniem czekam na ciąg dalszy. Warto też zaznaczyć, że ZAZ jest obecnie w trakcie trasy koncertowej, promującej jej album. Większość koncertów ma miejsce we Francji i Niemczech, ale w marcu ma zawitać też we Wrocławiu, ale szczegółów wydarzenia nie potwierdza na razie żadne wiarygodne źródło. Chociaż polecam całą płytę ZAZ, to poniżej uliczno-akustyczne wydanie kawałka Je veux, z serii nagrań la toy session, sponsorowanych przez dziennik L'Express.Miło się słucha i patrzy. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz