Dziś napiszę kilka słów o Dry the River. Jest to młody zespół, w którego skład wchodzi pięciu panów. Grają uroczo. Łączą rockowe brzmienie gitar z tym bardziej delikatnym, folkowym brzdękaniem w struny. Do tej pory mają na swoim koncie dwa single New ceremony oraz No rest - oba wydane w tym roku. Słuchy chodzą, że nadchodzi longplay. Poczekamy, zobaczymy. Póki co ich muzyka zachwyca delikatnością i rytmicznością w jednym. Na żywo wypadają jeszcze lepiej niż ze studia. Chłopaków można było usłyszeć w Dolinie Trzech Stawów na tegorocznym OFF Festivalu. Są kolejnym powodem, dla którego warto było się tam znaleźć. Do panów z Dry the River będę jeszcze wracać nie raz. Poniżej tytułowy No rest z nagraniem pewnego ulicznego eksperymentu... Urocze! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz