
W środę byłam w kinie na
Copie conforme. Film jest produkcją francusko-włosko-irańską z marca 2010 roku, czyli to jeszcze jakby świeżynka francuskiej kinematografii, nagrodzona
Złotą Palmą w Cannes dla Juliette Binoche jako najlepszej aktorki. I według mnie słuszna to nagroda, bo Binoche niewątpliwie pokazała klasę. Zresztą lubię większość odgrywanych przez nią w filmach postaci. One wszystkie wydają się do siebie podobne, właśnie przez jej ciepłą osobę. Kiedyś nie uważałam kina francuskiego za wyznacznik dobrego gustu (może akurat trafiałam na złe filmy). Odkąd bywam na seansach Instytutu Francuskiego, powoli przekonuję się do nich. Kino każdego narodu ma swoje naleciałości, przypisane tylko i wyłącznie sobie. Można tego nie lubić albo zaakceptować i uznać za uroczą różnorodność punktów widzenia.
Akcja Copie conforme jest prawie żadna - jak to we francuskich ambitnych filmach bywa. Dlaczego więc go polecam? Bo naprawdę jest poruszający. Nadrabiają kadry, piękne włoskie widoki i same dialogi dają do myślenia dużo bardziej niż kilka filmów akcji razem wziętych. Dysputy o sztuce niepostrzeżenie stają się dysputami o życiu i miłości. Brzmi to nudno i banalnie, ale ten film nie jest taki, o nie! Copie conforme oznacza tyle, co wierne odwzorowanie. W sensie dosłownym, mowa o sztuce. Między wierszami mowa o tym, że banalne problemy codzienności nie są niczym oryginalnym, dotyczą wszystkich. Bo nawet najbardziej rozważni mają emocje, to właśnie czyni ludzi - ludźmi. Poza tym, miło było posłuchać przeplatanek francuskiego i angielskiego z włoskim...
Instytut Francuski w Krakowie organizuje (prawie) co środę wieczory kinowe, na których można oglądać produkcje francuskojęzyczne w oryginalnej wersji językowej (bez dubbingu, bez napisów i innych rozpraszających rzeczy). Projekcje kiedyś odbywały się w
kinie Mikro, teraz zostały przeniesione do
kina Agrafka. O seansach, jak i o różnych innych ciekawych przedsięwzięciach Instytutu Francuskiego, można poczytać w programie, który znajduje się na instytutowej
stronie internetowej. Seanse serdecznie polecam językowcom i innym zainteresowanym. Wspomniałam już, że wstęp na wszystkie projekcje jest darmowy?