W piątkowe popołudnie wyruszyliśmy kilkuosobową grupą z Krakowa w górskie szlaki. Trasa na Turbacz prowadziła przez Maciejową, Stare Wierchy i Obidowiec. Jako turyści pierwszej wody dwa razy zgubiliśmy się na prostym szlaku.
Przez to zafundowaliśmy sobie zejście z Turbacza o zmierzchu (przy pełni) przez gorczańskie lasy. Tego oto doświadczenia nikomu nie polecam i nie życzę o żadnej porze roku.
Przy wyprawie śmiechu co nie miara, a pogoda złotej jesieni godna. I chociaż błoto miejscami po kostki, to przyznaję, że piękne te polskie góry, bez względu na to, po której ich części się maszeruje. I prawdą jest, że im większy wysiłek po drodze, tym większa satysfakcja na szczycie. Miałam się odstresować gdzieś daleko od codziennych kłopotów - cel osiągnięty. :)
rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy
- chyba dostąpimy tu wniebowstąpienia!
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy
- chyba dostąpimy tu wniebowstąpienia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz