6 stycznia 2011

ryby nie mają głosu, ale mają smak

Dziś dzień wolny od zobowiązań. Pozwalam sobie na lenistwo i posprzątanie nieogaru we własnej głowie. Ale ponieważ z lenistwem i nieogarem nie ma tak wiele roboty, wykorzystałam wolny czwartek na wypróbowanie w kuchni pewnego pomysłu. Przygotowanie nie zabiera więcej czasu niż samo jedzenie, czyli po studencku. Tak powstała panga w zielonej cebulce.
Zupki instant naprawdę nie są takie złe. Zwykle tego nie jadam, ale w tym przypadku - wiem, co mówię. Należy wymieszać dwa klasyczne gorące kubki o smaku cebulowym (mnie trafiła się zupka o smaku zielonej cebulki, sprawdziła się) w dwustu mililitrach śmietany. Surowa panga, pozbawiona ości trafia na patelnię z odrobiną oleju, po czym zostaje zalana mieszanką o smaku cebulowym. Całość przykrywa się i stawia na wolnym ogniu przez dwadzieścia minut. W tym czasie powinno się raz po raz poprzeszkadzać tej rybce, żeby nie przywarła na stałe do teflonu. Jeśli ma się na stanie odpowiednie naczynie żaroodporne, można to samo przygotować w piekarniku. Po dwudziestu minutach całość jest prawdziwie pyszna. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz