18 marca 2011

wiosenne podrygi

Żeby przegonić zimne wiatry i zachęcić wiosnę do rozgoszczenia się na dobre, zamieszczam wiosennie brzmiący kawałek Lykke Li pod tytułem Dance, dance, dance. Za sprawą ostatniej płyty (i nadciągającej wiosny) ostatnio dużo słucham Lykke Li. Może w najbliższym czasie wyskrobię i notkę na jej temat. Póki co muzyczny smaczek poprzedniego krążka. Miłego odsłuchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz