23 kwietnia 2011

cause blue skies are coming

Słucham dziś formacji Noah and the Whale, a dokładnie ich płyty sprzed dwóch lat pod tytułem The first days of spring. Brzmi przekonująco, krótko ujmując. Zespół powstał w 2006 roku w Londynie. W jego skład wchodzi pięciu panów, niewątpliwie utalentowanych - na ich płytach można usłyszeć skrzypce, gitary i klawisze. Niejednokrotnie współpracowali nad projektami z różnymi innymi muzykami, między innymi z Laurą Marling (o niej pisałam wcześniej tu). Ostatni krążek Noah an the Whale został wydany na początku tego roku i nosi tytuł The last night on Earth. Jeszcze się z nim nie zaprzyjaźniłam, ale po poprzednim albumie uznaję za oczywistość, że i najnowsze nagrania będą miłe dla ucha. Płytka poprzednia brzmi wręcz idealnie na cichy spokojny wieczór, spędzony z własnym komputerem. Tak to już jest, że z dnia na dzień człowiek gonie coraz szybciej, jego szare komórki pracują z prędkością światła, a kiedy przychodzi czas odpoczynku po prostu uspokaja go taka muzyka. Ale, ale - żeby nie było - to nie jest krążek ze smutami! Dowód poniżej. Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz