23 maja 2011

samotny mak

Juwenalia, Juwenalia i po Juwenaliach. Dużo się działo. Jak co roku, jestem mądrzejsza i bardziej pomarszczona, ale na myśl o majowych trasach koncertowych cieszę się jak małe dziecko. Już niedługo i przyjdą wakacje i wakacyjne festiwale. A pusteczko nie poddaje się w poszukiwaniach sensu swojego wakacyjnego istnienia. Zdecdowanie już czas obudzić się z drzemki po styczniowym klapsie w twarz.
A, mam dziś imieniny. Wątpię, czy dostanę chociaż złamanego kwiatka, więc na wszelki wypadek sama go sobie podarowuję. Oto mój prywatny egoistyczny samotny mak... Śliczny, prawda? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz