28 lipca 2011

caffé latté de caramello w wykonaniu własnym

Dziś zrobiłam samodzielnie caffé latté de caramello. Wyszło pysznie. Zainspirowała mnie wizyta w krakowskim Starbucksie. Wiem, że zwolennicy marki powiedzieliby, że to nie to samo. Ale pusteczko nigdy nie była zwolennikiem etykietek, zatem zapoczątkowała kawową rewolucję...
Otóż do dużego kubka wsypałam dwie łyżeczki najzwyklejszej kawy rozpuszczalnej (w moim przypadku nescafé) i zalałam wrzątkiem do połowy, tylko do połowy, bo lubię kawę pół na pół z mlekiem. Następnie odrobinę zagrzałam mleko, spieniłam blenderem i przelałam do kubka. Na wierzch polałam karmel - podgrzane dwie łyżki cukru z odrobiną wody (trzeba uważać, żeby się nie spalił!). Efekt wyglądał tak jak to widać na zamieszczonym obrazku, a smakował jeszcze lepiej. Polecam.
Swoją drogą, oczywiście wiem, że każdy potrafi zrobić sobie domowe latté. Po prostu uznałam, że to dobra okazja, żeby wrócić do nawyku pisania. Mam na oku kilka pomysłów i zaległych notek. Wkrótce zaległości będą nadrobione. Lepiej późno niż później! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz