W tym tygodniu byłam na koncercie Pauli i Karola w krakowskim RE. To był, jak zwykle w ich wykonaniu, doskonały koncert, ale nie o tym chciałam pisać. Bo może to nie do wiary, ale po dziesięciodniowym festiwalu filmowym, pierwszym miejscem jakie odwiedziłam... było kino. Ale, ale! Nie pisałabym tu tych bzdur, gdyby nie było ku temu ważnego powodu! Otóż film Intouchables. Quelle belle histoire! Niezwykły film o braku współczucia i o tym, że proste rzeczy są piękne. Polecam!
a tak z innej beczki, chyba dzieje się ostatnio ze mną coś niezwykłego... :)
OdpowiedzUsuń