It's official. W tym roku jedziemy do Czech i Hiszpanii. Dokładnie w takiej kolejności. Cieszy mnie myśl o podróżach, bo od listopada nie miałam okazji wyrwać się nigdzie dalej.
Naszym letnim celem jest festiwal Colours of Ostrava, który odbędzie się w lipcu. Zapowiada się ciekawie! Już na dzień dzisiejszy sporo artystów jest potwierdzonych, między innymi The National, Zaz, John Grant, Ólafur Arnalds i John Butler Trio. A będzie więcej. Już zacieram ręce i powoli przesłuchuję nowe smaczki, których jeszcze nie znam. I chociaż mój chłopiec myśli, że w ogóle mnie to nie cieszy, to nieprawda. Co tu długo myśleć, jedziemy. :)
Tutaj próbka Johna Butlera dla tych, którzy jeszcze nie znają. Długie, za to piękne. Dla mnie John jest jednym z tych, którzy grają lato (i niech każdy to rozumie jak chce!).
Drugim celem ma być Półwysep Iberyjski, ale o tym kiedy indziej, bo to plany dość odległe, październikowe. No i jeszcze nie do końca określone. A zanim to wszystko, zanim wrócą letnie festiwale, to jedziemy w Alpy. Tam pewnie trochę mroźniej niż u nas. I cieszę się bardzo, i czekam na to, i dni już na paluszkach odliczam. Bo spokoju nam trochę trzeba. Ostatnie tygodnie w pracy zbyt są ciężkie, żeby nie cieszyć się spokojem, który już tuż tuż. :)
Myśli mam dziś takie podróżnicze, więc umieszczam zdjęcie, które pachnie latem! Pozdrawiam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz