8 stycznia 2011

goodnight cracow

...czyli doniesienie o koncercie Pauli i Karola w krakowskim Klubie Bomba.

O Pauli i Karolu pisałam o tu. Nie wiem, jaką pojemność przestrzenną ma Klub Bomba na Placu Szczepańskim, ale był przepełniony odkąd weszłam do środka i praktycznie przez cały koncert ktoś do niego wchodził, mało kto wychodził. Nie wiem jak to możliwe. Było prawdziwie dobrze (nie lubię słowa zajebiście - jego zajebistość to chyba nie mój poziom). Miło jest wysłuchać koncertu, na którym wszyscy słuchacze znają słowa piosenek, podrygują i poklaskują dokładnie tak, jak wymaga tego rytm konkretnego kawałka, bo znają go i wiedzą, po co tu przyszli i co chcą usłyszeć. Bardzo rodzinnie. Dużo znajomych twarzy. A muzycy, tak jakby wiedzieli doskonale, też czuli się w Bombie jak w u siebie. Mimo że pozbawiono ich backstage'u (a może właśnie dlatego). :) No i urzekło mnie to akustyczne wykonanie na sam bis. Nie wiem, czy wszyscy muzycy czują (chociaż w tym przypadku oklaski i okrzyki wyrażało to w sposób oczywisty), kiedy koncert jest dobry. Pewnie to zależy od skali koncertu. Ten miał być w założeniu kameralny (w efekcie - było tłumnie), więc dystans między grającymi a słuchającymi był maleńki (nie tylko w przenośni). W każdym razie Paula z Karolem to czują. I chłopaki od bębnów i basu też to czują, że jest pozytywna atmosfera na koncercie. W ogóle straszni z nich wariaci, lubię ich za to, że z taką radością wychodzą do ludzi. Dostałam dedykację na mojej płytce. No i co tu więcej pisać. Piękny koncert to był. Wiosna bliżej, Kraków dziękuje.
I na pewno zobaczymy się na żywo jeszcze nie raz.
A tak w ogóle, wracając do domu, wrzuciłam pieniążek do puszki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Będę afiszować moje serducho przez całą niedzielę. Niektórzy tej akcji nie lubią, a ja uważam, że jest słuszna. Głośna i nieznośna, ale słuszna. A Ty masz już serducho?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz