9 stycznia 2011

pola kukurydzy kontra ananasowe grządki

Ostatnimi dniami objadamy się w mieszkaniu nieziemsko. Ile razy wpada ktoś znajomy, zostaje nakarmiony. Kombinujemy na lewo i prawo, co by tu robić, żeby nie przysiadać do książek. To chyba widać po ostatnich postach, n'est pas? Dziś szybka kolacja - sałatka serowo-ananasowa do rogalików z masełkiem. Ten sam myk wykorzystałam niedawno. Wtedy wyszło bez rewelacji, dziś lepiej. Już wiem, że nie powinno się zastępować majonezu mniej kaloryczną śmietaną. (Kalorie dobre są, amen.)
Do sałatki wrzucamy słoiczek selera, słoiczek kukurydzy, ser żółty pokrojony w kosteczkę (około sto gram) i kilka krążków ananasa też w kosteczkach. Do wszystkiego dodajemy majonez, ile kto woli, byle nie zrobiła się z tego zupa. Całość doprawia się solą i pieprzem do smaku, można sypnąć trochę posiekanej pietruszki. Wersja mniej wegetariańska zawiera też kosteczki szynki. Co kto lubi. Smacznego. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz