Wczoraj, włócząc się w okolicach Starego Rynku w poszukiwaniu dobrego miejsca na gorącą czekoladę, pogaduchy i trochę więcej ciepła, trafiłam do Klubokawiarni Relaks przy ulicy świętego Tomasza. Już nie raz kiedyś mijałam to miejsce, ale jakoś szyld mnie nie powala - coś jest z nim nie tak, sama nie wiem, kolorystyka czy czcionka, ciężko powiedzieć. Wchodziłam z nikłymi nadziejami. Ale wnętrze jest już całkiem przyjemnie urządzone w stylu retro. Tam już z kolorami wszystko jest w porządku, bo sprawiają ciepłe wrażenie przytulnego miejsca. Można posiedzieć na poduchach przy oknie i gapić się na przechodniów, a to w kawiarniach lubię najbardziej. No i czekolada istotnie pyszna! Wzięłam dużą filiżankę. :) Jedyne, co drażni w tym miejscu, to zdecydowanie za głośna muzyka. Co ciekawe: dobra(!), a za głośna. Może osoba za barem ma daleko do głośników i zapomina o tym, że ludzie, rozmawiając przy kawie, lubią się wzajemnie słyszeć... W każdym razie nie pierwszy raz spotykam się z za dużym natężeniem dźwięków w miejscu, które - gdyby nie to - byłoby naprawdę miłe i klimatyczne. Tak czy inaczej, klubokawiarnia ma całkiem ładną stronę internetową, utrzymaną w rysunkowym stylu. Zachęca do odwiedzin dużo bardziej niż feralny szyld. Można sobie pooglądać, jak kolorowo i przytulnie wygląda wnętrze.
A na czekoladzie byłam z Marleną. To taki pozytywny duch, który chyba zawsze się uśmiecha. Dzięki Bogu, że są w moim małym świecie tacy ludzie, którzy zawsze się uśmiechają.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz