Życie jest usłane dylematami. Walczy poczucie obowiązku ze świadomością uciekającego przez palce życia - powinnam poważnie zająć się sprawami uczelnianymi, ale jak tu siedzieć nad takimi rzeczami, kiedy wokoło tyle się dzieje? Nareszcie mamy słońce po tygodniach deszczu, a wiosenne festiwale i trasy koncertowe ruszyły pełną parą. Dziś naprodukowałam sobie endorfinek, bo założyłam rolki po latach konsekwentnego zbierania na nich kurzu. Jutro wybieram się do Kina ARS na film Młyn i krzyż w reżyserii Lecha Majewskiego. Słyszałam o nim same dobre opinie - trzeba sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak dobry, jak o nim mówią. Wrócę i opowiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz