Dziś pusteczko skończyła staż. Nauczyłam się dużo nowego. Przede wszystkim tego, jak bardzo ważne jest pracować z ludźmi, których się lubi. A teraz co pocznę z wolnym czasem? Idzie nowe. :) Podzielę się jeszcze kawałkiem Lenny Valentino na dobranoc. Nie wiem, kto autorem filmu, ale to prawie widoki z mojego źródlanego okna. W piątek koncert. Kraków czeka.
14 grudnia 2011
6 grudnia 2011
dyskurs o pantofelku
Z bajeczkami to jest tak, że pokazują nie tylko, że dobro zawsze zwycięża. Pokazują też, że szczęściu trzeba pomagać, bo samo nie znajdzie kogo trzeba. Refleksja naszła mnie po niedzielnej wizycie w Operze Krakowskiej. Oglądałam operowego Kopciuszka. Dużo ładnego tańca i dużo pięknej muzyki. Balet ma to do siebie, że scenografie są mało rozbudowane i mało bajkowe. Jak dla mnie za mało bajki w tej bajce... Więcej nie będę się rozpisywać na ten temat, bo nie jestem znawczynią opery - to mój debiut na pomiędzy krakowską publiką. Ale wybiorę się tam jeszcze, wiem na pewno. Poniżej kawał poezji, nawiązujący do kopciuszkowej historii...
dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek
no to co
milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie
Pantofelek, Andrzej Bursa
3 grudnia 2011
what must have beed changed to make you happier?
Jak to jest, że z niektórymi ludźmi moglibyśmy gadać bez końca, a z innymi mimo wielu starań ciężko znaleźć jeden wspólny temat. Od czego to zależy? Za dużo myślenia, za dużo. Dziś pusteczko straciła jedną pracę, a za dwa tygodnie pożegna się z drugą. Tak to już jest - coś się zaczyna, coś się kończy. Mam sporo zaległości, więc czas je wreszcie nadrobić. W ostatnich dniach bardzo dużo rozczarowań. Pamiętam jak pisałam, że dwa rozczarowania na jeden tydzień to za dużo, nawet jak na puste serce - teraz jest ich do udźwignięcia dużo więcej. I prawda to najprawdziwsza.
A propos pustego serca, w andrzejkowy wieczór wylałam z wosku niezidentyfikowany kształt, który zgromadzenie jednogłośnie i niejednoznacznie okrzyknęło jako jakiś organ. Mogła to być moja zalana kofeiną wątroba, tego nie wiem.
W konkluzji smutnych rozważań, zamieszczam na pociechę ładny film nakręcony na ulicach Krakowa. Jest prawdziwie wzruszający, warto obejrzeć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)