Dziś usłyszałam niezwykłą historię z ust zwykłej osoby. Kto by pomyślał, ile jeden człowiek potrafi znieść przykrości i wstrząsów. Zastanawiające. Słuchając takich historii (jaka dokładnie to była historia, długo by pisać) zastanawiam się nad warunkową miłości. Mówi się przecież, że miłość bezwarunkowa to tylko miłość matki do dziecka, a na każdą inną trzeba sobie zapracować, zasłużyć. Niektórzy zasługują, a mimo to nie dostają. Cóż, bywa i tak. Dużo trzeba mieć sił, żeby umieć kochać niekrzywdząco. Można tak w ogóle?
Dziś Kraków jest bajkowo śnieżny. Jest też bajkowo zabłocony, ale - nie wiedzieć dlaczego - tę stronę zimy dostrzegam w tym roku rzadziej. Podoba mi się biała warstwa na gałęziach przy wjeździe do Bronowic. I podoba mi się widok Wisły, kiedy za każdym razem przejeżdżam ją tramwajem. Śnieg powoduje złudzenie, że niebo nocą jest jaśniejsze. A kiedy niebo jest jaśniejsze nocą, ma się to nieodparte wrażenie, że coś ważnego się wydarzy...
Słucham Rilo Kiley, a opinia ma niebawem i tu.
